Opieram głowę o szybę, samochodu mojej matki i obserwuję jak ludzie biegają po mokrych chodnikach, śpiesząc się do pracy. Pada ulewny deszcz, a ludzi na drogach jest coraz więcej. Wzdycham, przeczesując włosy palcami. Niespokojnie wiercę się na siedzeniu. Nie zamierzam znów widzieć się z nim. Moja rodzicielka włącza radio a w samochodzie zaczynają brzmieć pierwsze nuty, piosenki Justina Biebera. Przegryzam wnętrze policzka, by nie urazić moim komentarzem kobiety siedzącej obok mnie która zaczyna śpiewać. Po kilku minutach drogi, parkujemy przed ogromnym budynkiem na którym widnieje nazwisko Malik. Wysiadam z samochodu i powolnym krokiem, maszeruję za matką, która w przeciwieństwie do mnie, jest podekscytowana spotkaniem z Zaynem. Kiedy wchodzimy do windy, patrzę na swoje odbicie w lustrze i poprawiam włosy które niedbale wyszły z mojego koka. Gdy drzwi się otwierają, stajemy przed ogromnymi, mahoniowymi drzwiami które prowadzą do jego gabinetu.
- Bądź miła i chociaż udawaj, że go lubisz, dobrze ? - szepcze matka a ja, mam ochotę ją wyśmiać. Gdy nie dostaje ode mnie żadnej odpowiedzi, wzdycha i kręci głową. Puka w drzwi a gdy słyszymy donośne: "wejść" popycha je i wchodzimy. Zayn siedzi przy swoim, wielkim biurku z długopisem w ustach i czyta jakieś papiery. Gdy tylko nas zauważa, na jego twarzy pojawia się uśmiech. Moja rodzicielka od razu rzuca mu się w ramiona i całuje w policzek a ja mam ochotę zwymiotować. Siadam na białej kanapie znajdującej się w rogu pomieszczenia w którym się znajdujemy i wyjmuję telefon by tylko na nich nich nie patrzeć.
- Miło mi cię widzieć, Sophia - odzywa się Malik a ja prycham.
- Bez wzajemności - rzucam krótko, nawet nie racząc go moim spojrzeniem. Słyszę ciche: "przepraszam za nią" mojej matki, ale postanawiam nie zaczynać kłótni z nią w tym miejscu. Wiem, że Zayn nie jest winny temu, że mój ojciec zginął kilka lat temu w wypadku, ale mimo wszystko, nienawidzę go za to, że myśli iż może zastąpić mi mojego biologicznego ojca.
- Dzisiaj, nocuję u Effie. - mówię i spoglądam na osoby naprzeciwko mnie.
- Myślałem, że pójdziecie ze mną, dziś wieczorem, na konferencję - przegryza wargę, Malik, patrząc na mnie.
- Źle myślałeś. Nie będzie mnie dzisiaj wieczorem. Nie chcę znów słuchać jęków mojej matki gdy będziesz ją pieprzył - zrywam się z kanapy i wybiegam z pokoju. Kieruję się w stronę wyjścia, nie zważając na krzyki i wołania Malika. Gdy udaje mi się wydostać z budynku, wyciągam z mojej torby papierosa i odpalam go zaciągając się szkodliwym dymem. Nienawidzę cię, Malik. Tak bardzo cię nienawidzę.
- Bądź miła i chociaż udawaj, że go lubisz, dobrze ? - szepcze matka a ja, mam ochotę ją wyśmiać. Gdy nie dostaje ode mnie żadnej odpowiedzi, wzdycha i kręci głową. Puka w drzwi a gdy słyszymy donośne: "wejść" popycha je i wchodzimy. Zayn siedzi przy swoim, wielkim biurku z długopisem w ustach i czyta jakieś papiery. Gdy tylko nas zauważa, na jego twarzy pojawia się uśmiech. Moja rodzicielka od razu rzuca mu się w ramiona i całuje w policzek a ja mam ochotę zwymiotować. Siadam na białej kanapie znajdującej się w rogu pomieszczenia w którym się znajdujemy i wyjmuję telefon by tylko na nich nich nie patrzeć.
- Miło mi cię widzieć, Sophia - odzywa się Malik a ja prycham.
- Bez wzajemności - rzucam krótko, nawet nie racząc go moim spojrzeniem. Słyszę ciche: "przepraszam za nią" mojej matki, ale postanawiam nie zaczynać kłótni z nią w tym miejscu. Wiem, że Zayn nie jest winny temu, że mój ojciec zginął kilka lat temu w wypadku, ale mimo wszystko, nienawidzę go za to, że myśli iż może zastąpić mi mojego biologicznego ojca.
- Dzisiaj, nocuję u Effie. - mówię i spoglądam na osoby naprzeciwko mnie.
- Myślałem, że pójdziecie ze mną, dziś wieczorem, na konferencję - przegryza wargę, Malik, patrząc na mnie.
- Źle myślałeś. Nie będzie mnie dzisiaj wieczorem. Nie chcę znów słuchać jęków mojej matki gdy będziesz ją pieprzył - zrywam się z kanapy i wybiegam z pokoju. Kieruję się w stronę wyjścia, nie zważając na krzyki i wołania Malika. Gdy udaje mi się wydostać z budynku, wyciągam z mojej torby papierosa i odpalam go zaciągając się szkodliwym dymem. Nienawidzę cię, Malik. Tak bardzo cię nienawidzę.
Mega !!
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny ??
Mega !!
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny ??
Next *_*
OdpowiedzUsuńO kurde next!
OdpowiedzUsuńSuper nn
OdpowiedzUsuńWOW... Kiedy next? :*
OdpowiedzUsuńCzekam na next, i super rozdział. :)
OdpowiedzUsuńWow!
OdpowiedzUsuńWow!
OdpowiedzUsuńNo zaczyna się naprawdę ciekawie ! A zwiastun bardzo przyciąga ,jestem pod wrażeniem :D ! Ciekawa jestem jak dalej to rozwiniesz ,czekam z niecierpliwością na nastepny !!! Pozdrawiam - Julcixx ;**
OdpowiedzUsuń